Vademecum tłumacza wg Stowarzyszenia Tłumaczy Literatury

Poniższe porady kierujemy przede wszystkim do początkujących tłumaczy współpracujących z wydawnictwami książkowymi i osób spoza branży, wychodząc z założenia, że powtarzania oczywistości nigdy dość, tym bardziej że w obecnej polskiej rzeczywistości rynkowej nic już nie jest oczywiste. Indywidualnych konsultacji merytorycznych i prawnych udzielamy wyłącznie członkom STL. Postaramy się jednak zamieszczać tu kolejne porady. Dołożyliśmy wszelkich starań, aby podawane tu informacje były rzetelne, ale nie bierzemy odpowiedzialności za skutki decyzji podjętych na ich podstawie. Każda sytuacja jest inna, więc zalecamy zdrowy rozsądek. Wszelkie uwagi, sprostowania, uzupełnienia i kolejne ważne pytania prosimy kierować na adres: sekretarz.stl@gmail.com.

Dziękujemy wszystkim Tłumaczom, którzy pomogli w przygotowaniu tego poradnika.

Jakie umiejętności i cechy powinien mieć tłumacz literatury pięknej?

W niełatwym zawodzie tłumacza literatury przydają się między innymi:

  • bardzo dobra znajomość języka docelowego, czyli polszczyzny, różnych jej stylów i rejestrów (także historycznych) oraz aktualnych zasad poprawności
  • co najmniej wystarczająca dla danego tekstu znajomość języka i kultury wybranego kraju oraz dziedziny, której dotyczy tekst
  • świadomość gatunków, konwencji i środków literackich, oczytanie
  • zdolności literackie
  • umiejętność krytycznej analizy i interpretacji tekstu
  • umiejętność redagowania własnego przekładu
  • umiejętność czytania ze zrozumieniem umów wydawniczych
  • umiejętność wyszukiwania informacji, także sposobami analogowymi (biblioteki!)
  • znajomość podstawowych zasad edytorstwa (np. zasad redagowania przypisów)
  • duża wiedza ogólna i ciekawość świata
  • gotowość do uczenia się przez całe życie
  • wytrwałość, cierpliwość, staranność
  • solidność, rzetelność i uprzejmość we współpracy
  • słuch językowy i muzyczny
  • samodzielność, odporność na samotność, samodyscyplina
  • empatia wobec autora, szacunek dla redaktora i czytelnika, asertywność wobec wydawcy

 

Jak uczyć się przekładu? Jak rozwijać swój warsztat?

Tłumaczenie literatury nie wymaga żadnych formalnych dyplomów ani certyfikatów. Na wielu uczelniach istnieją specjalizacje tłumaczeniowe, zwykle jednak skupione na tłumaczeniach innych niż literackie. Przekładu literackiego można uczyć się m.in. w Studium Przekładu Literackiego przy Uniwersytecie Jagiellońskim, na Studiach Podyplomowych Przekład literacki na Uczelni Vistula w Warszawie oraz na Studiach Podyplomowych Translatoryka przy Uniwersytecie Gdańskim. Ale oczywiście najlepsze nawet studia nie są ani warunkiem koniecznym, ani wystarczającym, żeby być tłumaczem literackim. Nie zastąpią też własnych poszukiwań i pracy, oraz, po prostu, talentu.

Aby rozwijać swój warsztat, warto na przykład:

  • korzystać z dostępnych dla studentów translatoriów i warsztatów
  • czytać jak najwięcej literatury w interesującym nas języku oraz literatury polskiej różnych gatunków i z różnych epok, a także wszelkiego rodzaju teksty nieliterackie
  • porównywać ze sobą różne przekłady tego samego dzieła
  • czytać i analizować przekłady uznane za wybitne
  • czytać i analizować przekłady uznane za fatalne
  • zaprzyjaźnić się z doświadczonym tłumaczem lub redaktorem i dać mu do oceny swoje próbki
  • wyciągać wnioski z redakcji przekładu (jeśli mieliśmy dobrego redaktora)
  • interesować się krytyką przekładu
  • w gronie znajomych tłumaczy dyskutować nawzajem o swoich przekładach
  • interesować się życiem literackim w Polsce i w wybranym obszarze językowym, zaglądać na fora dla tłumaczy
  • interesować się literaturą przekładoznawczą, śledzić publikacje dotyczące kultury języka polskiego

 

Ile zarabia tłumacz literatury?

Tłumaczenie literatury pięknej nie jest w Polsce zajęciem szczególnie lukratywnym i utrzymanie się wyłącznie z tej działalności, nawet przy dużym doświadczeniu i ciągłości zleceń, bywa trudne. Oczywiście tłumacze wybitni, tłumacze bestsellerów, albo tłumacze wyjątkowo sprawni lub skuteczni w negocjacjach mogą uzyskać wysokie honoraria i zadowalające zarobki, ale to wyjątki. Wielu tłumaczy łączy działalność translatorską z innego rodzaju pracą zawodową, np. w szkolnictwie, mediach, na uczelniach, w instytucjach kultury lub wydawnictwach (ale nie w charakterze etatowych tłumaczy, bo takich wydawnictwa nie zatrudniają). Można być wolnym strzelcem (z działalnością gospodarczą lub pracującym na umowy o dzieło), ale taki tłumacz musi sam sfinansować swój urlop, ubezpieczenia, zwolnienia chorobowe oraz emeryturę, co należy uwzględnić, kalkulując zarobki.

Nie ma żadnych „oficjalnych” stawek za przekład. Stawki zależą od wielu czynników: popularności języka, charakteru i potencjału rynkowego książki lub hojności instytucji dofinansowującej przekład, naszej marki jako tłumacza, oczekiwanego tempa pracy, marki wydawcy oraz oczywiście od naszych zdolności negocjacyjnych. Często jednak są niższe niż za tłumaczenia nieliterackie. 
Informacji o aktualnych stawkach najlepiej szukać wśród znajomych lub na forach internetowych. Rozpiętość jest duża: w roku 2010 stawki za przekład literacki z angielskiego mogły wynosić od trudnych do uwierzenia 300 zł brutto za arkusz (literatura popularna, małe wydawnictwa), do powyżej 1000 zł za arkusz (literatura wysoka lub superbestsellery, albo rzadkie języki, średnie lub duże wydawnictwa). Dość typowy zakres to 500–700 zł brutto za arkusz (40 000 znaków ze spacjami), czyli 22–32 zł brutto za stronę liczącą 1800 znaków.

Na przekład zawiera się umowę o dzieło z 50% kosztami uzyskania, bez składek ZUS. (Patrz też rozdział “Zanim podpiszesz umowę”).

Na wynagrodzenie tłumacza składa się:

  • honorarium kwotowe – obliczane według objętości przekładu i wypłacane w całości po przyjęciu tekstu lub rozłożone na raty (np. zaliczka po podpisaniu umowy, część po złożeniu tekstu, część po przyjęciu).

Oraz w zależności od umowy:

  • tantiemy, czyli procenty od sprzedaży (wpływów netto)
  • procenty od wykorzystania tekstu w sposób inny niż wydanie drukiem (np. w postaci audiobooka lub e-booka) oraz za prawa zależne
  • wynagrodzenie za wznowienie książki (czyli ponowne wykorzystanie tekstu po wygaśnięciu poprzedniej umowy, zawieramy wtedy oczywiście nową umowę) – zależne od indywidualnych negocjacji z wydawcą.

 

W praktyce tantiemy są zjawiskiem rzadkim, tłumacze przekazują w umowach prawa do wszystkich pól eksploatacji w ramach jednego honorarium i nie każda książka jest wznawiana. Zarobek tłumacza sprowadza się więc zwykle do jednorazowego honorarium, nierzadko wypłacanego z opóźnieniem.

Jak debiutować? Jak szukać zleceń?

Drogi do debiutu są różne, zależą m.in. od języka, z jakiego tłumaczymy oraz rodzaju literatury, jaki nas interesuje. Nawiązanie współpracy z wydawnictwem bywa trudne, ponieważ wydawcy najchętniej korzystają z już wypróbowanych, doświadczonych tłumaczy. Żeby zebrać choć minimalny dorobek i nawiązać kontakty, można na przykład:

  • jeszcze podczas studiów zaangażować się w jakiś projekt translatorski, np. przekład artykułu naukowego na potrzeby publikacji uniwersyteckiej
  • nawiązać współpracę z jednym z czasopism literackich
  • brać udział w konkursach translatorskich
  • interesować się projektami dla młodych tłumaczy, jak np. “Przeczytane w tłumaczeniu”
  • pójść na staż do wydawnictwa lub czasopisma
  • wysłać swoją ofertę współpracy do upatrzonych wydawnictw
  • przygotować ofertę w postaci próbki przekładu książki naszym zdaniem wartej wydania i wysłać ją do kilku wydawców zainteresowanych tego rodzaju literaturą
  • obserwować ogłoszenia wydawców poszukujących tłumaczy w serwisach branżowych typu “Wirtualny wydawca” i “Biblioteka Analiz”
  • być aktywnym na forach internetowych, na których spotykają się tłumacze – zaglądają tam również wydawcy.

 

Znalazłem książkę, którą warto by wydać w Polsce. Jak przygotować ofertę dla wydawcy?

  • upewnić się, np. w księgarniach internetowych oraz katalogu Biblioteki Narodowej, czy wyszukana przez nas książka nie została już wydana
  • spróbować sprawdzić, czy prawa na wydanie w Polsce są wolne (w tym celu należy skontaktować się z właścicielem praw, czyli zwykle zagranicznym wydawnictwem lub wskazaną przez nie agencją literacką). Kupowanie licencji na polski przekład nie należy do tłumacza – to zadanie wydawcy. Zdecydowanie nie należy tłumaczyć na własną rękę całej książki, a potem szukać wydawcy, nie mając pewności, czy licencja na wydanie polskiego przekładu jest dostępna.
  • przygotować kilkustronicową próbkę przekładu – warto przed wysłaniem pokazać ją doświadczonemu tłumaczowi/redaktorowi
  • przygotować zachęcającą informację o książce i autorze, z cytatami z recenzji oraz danymi o sprzedaży, jeśli są dostępne, oraz informację o własnym dorobku i zainteresowaniach literackich.
  • wybrać wydawcę, do którego profilu pasuje dana publikacja (nie wszystkich np. interesuje fantastyka albo proza skandynawska). Znaleźć adres konkretnej osoby (np. redaktora odpowiedzialnego za dział literatury obcej), do której wyślemy ofertę
  • jeśli wydawca podaje na swojej stronie zasady nadsyłania ofert, postąpić zgodnie z instrukcją

Uwaga: może się zdarzyć, że wydawcę zainteresuje zaproponowany tytuł, ale znajdzie sobie innego tłumacza. Niestety, ma do tego prawo. Ale może się też zdarzyć, że zamiast książki zainteresują go nasze zdolności translatorskie i zaproponuje nam współpracę przy innym tytule.

Zanim podpiszesz umowę – kilka prostych rad.

Wydawca postanowił powierzyć nam przekład książki – znakomicie. Zanim jednak przyjmiemy propozycję, warto wykonać kilka prostych kroków, żeby praca nad książką nie okazała się koszmarem, a zawarta umowa – cyrografem.

 

  • prosimy o całość tekstu, przyglądamy się książce, obliczamy orientacyjną objętość w arkuszach/stronach znormalizowanych, uwzględniając także aparat bibliograficzny i inne dodatki.
  • oceniamy trzeźwo swoje możliwości (w sensie kompetencji literackich i merytorycznych oraz mocy przerobowych) i tempo. Tłumacze pracują z bardzo różną prędkością, ale jeśli nie mamy doświadczenia, lepiej zakładać najwyżej arkusz tygodniowo (czyli 22 strony maszynopisu).
  • ustalamy sobie realny harmonogram pracy, uwzględniając nie tylko pracę nad samym przekładem, ale i szlifowanie tekstu, szukanie cytatów, sprawdzanie różnych informacji etc. Należy zawsze zakładać jakiś margines bezpieczeństwa, uwzględniając inne zajęcia i zdarzenia nieprzewidziane.
  • jeśli wydawca sobie tego życzy, wykonujemy próbkę, ale nie dłuższą niż kilkustronicową. Niestety bywają wydawcy, którzy z kilkunastostronicowych „odrzuconych próbek” składają sobie gotowy „przekład”.
  • nawet jeśli wydawca nie życzy sobie próbki, warto czasem przetłumaczyć fragment dla siebie – pozornie łatwy tekst może się okazać wcale nie taki prosty
  • zasadniczo nie zaczynamy pracy bez podpisanej umowy w ręku. Dotyczy to również drobnych utworów prozatorskich czy poetyckich lub artykułów publikowanych w czasopismach. Wydawca niekiedy nieoczekiwanie zmienia plany i uzgodnienia. Deklaracje typu „A to później się podpisze” powinny budzić naszą nieufność. Umowa jest ważna po podpisaniu przez obie strony.
  • jeśli otrzymaliśmy umowę, nie podpisujemy jej w euforii, bez czytania, tylko w zaciszu domowym bardzo starannie i podejrzliwie czytamy. Nawet jeśli wydawcy bardzo się spieszy, musi dać nam na to czas.
  • w umowie zwracamy uwagę nie tylko na stawkę za arkusz/stronę, ale też na punkty takie jak:

sposób i czas przekazania praw (przeniesienie praw czy licencja? na jak długo?);
zapisy ograniczające osobiste prawa autorskie tłumacza (np. wydawca zastrzega prawa do decyzji o tytule lub domaga się, by tłumacz upoważnił go do wykonywania osobistych praw autorskich);
wynagrodzenie za pola eksploatacji inne niż wydanie drukiem (e-booki i audiobooki);
tantiemy;
kary umowne np. za spóźnienie;
termin i warunki przyjęcia tekstu i konsekwencje nieprzyjęcia;
czas na korektę autorską;
sposób i termin wypłaty honorarium (po przyjęciu czy po wydaniu? czy jest zaliczka?).

 

W Polsce, w przeciwieństwie do wielu krajów europejskich, nie istnieje jeden standard umowy na przekład. Każdy wydawca ma własny wzór, niestety nie zawsze zgodny z ustawą o prawie autorskim i przepisami dotyczącymi umów cywilnoprawnych. Dość często w umowach nawet renomowanych wydawnictw zdarzają się zapisy niejednoznaczne, wewnętrznie sprzeczne, rażąco niekorzystne dla tłumacza lub niezgodne z prawem. Jeśli jakiś zapis budzi nasze wątpliwości, bo np.nie rozumiemy jego konsekwencji, śmiało (i grzecznie) prosimy wydawcę o wyjaśnienia, konsultujemy się ze znajomym prawnikiem, doświadczonym kolegą lub korzystamy z pomocy kancelarii prawnej, prosząc o analizę kontraktu (co jest kosztowne, ale najpewniejsze). Członkowie STL mogą skorzystać z konsultacji udzielanych przez członków zarządu, prosimy o kontakt pod adresem sekretarz.stl@gmail.com. Publikacje dotyczące prawa autorskiego i umów: patrz dział Polecane lektury.

  • jeśli wydawca nie jest nam znany, sprawdzamy na forach branżowych lub wśród znajomych opinie na jego temat

 

Kiedy już wszystko jest dla nas jasne i uznajemy, że możemy podjąć się przekładu, ustalamy z wydawcą ostateczne warunki, nie bojąc się negocjacji. Potem to już bułka z masłem: siadamy do pracy 🙂

Co należy, a co nie należy do zadań tłumacza?

Zadania tłumacza określa ogólnie umowa, którą zwykle uzupełniają szczegółowe ustne lub najlepiej pisemne ustalenia z wydawcą. Zwłaszcza w przypadku dużych publikacji warto przyjrzeć się książce uważnie i na samym początku ustalić z wydawcą nasze zadania i sposób opracowania tekstu (np. nie zawsze w polskiej wersji indeks jest dokładnym odzwierciedleniem oryginalnego, niekiedy rezygnuje się z ilustracji etc).
Zgodnie z przyjętymi zwyczajami szczegółowe obowiązki tłumacza obejmują:

  • przełożenie z należytą starannością i w ustalonym w umowie terminie całości tekstu, wraz z ze wszelkimi dodatkami, takimi jak wstęp, posłowie, dedykacje, motta, aparat bibliograficzny, materiały reklamowe na okładce, podpisy pod ilustracjami, indeks. Wszelkie skróty wymagają uzgodnienia z wydawcą oraz właścicielem praw, nie należy więc dokonywać ich samowolnie. Wyjątkiem są zawarte w tekście utwory poetyckie nietłumaczone na polski: jeśli nie czujemy się na siłach, żeby przełożyć je samodzielnie, możemy poprosić wydawcę o znalezienie innego tłumacza specjalizującego się w poezji.
  • zastosowanie się do dostarczonej przez wydawcę instrukcji edytorskiej, która powinna określać np. zapis tytułów, wyróżnień, typ zapisu bibliograficznego, format i sposób przygotowania tekstu.
  • identyfikację i lokalizację zapożyczeń, cytatów i tytułów dzieł. Cytaty z dzieł obcych przełożonych na polski podajemy za istniejącym polskim przekładem, podając oczywiście adres bibliograficzny i nazwisko tłumacza. Jeśli przekład jest np. bardzo przestarzały lub niskiej jakości, możemy odstąpić od tej zasady. Tytuły dzieł tłumaczonych na polski podajemy zgodnie z polskim przekładem. W bibliografii również dostosowujemy sposób zapisu do przyjętego w Polsce i zazwyczaj podajemy adresy bibliograficzne polskich przekładów zawartych w niej dzieł, jeśli takie przekłady istnieją.
  • lokalizację wszelkich obcych elementów takich jak obce miary (przeliczamy stopy na metry, a stopnie Fahrenheita na Celsjusza), nazwy geograficzne (nie Quetta, tylko Kweta), nazwy instytucji, jeśli istnieją ich przyjęte nazwy polskie, obce nazwiska w alfabetach niełacińskich (transkrybujemy je zgodnie z zasadami transkrypcji w słowniku ortograficznym, a więc nie Solzhenitsyn, tylko Sołżenicyn). Uwaga: nie jest to zasada bezwzględna, niekiedy charakter tekstu nakazuje zachować oryginalne miary, np. w książce o Sherlocku Holmesie nie będziemy przeliczać mil na kilometry.
  • zasygnalizowanie i poprawienie dostrzeżonych błędów: zależnie od charakteru tekstu i kalibru błędu poprawiamy je dyskretnie w tekście, wstawiając komentarz dla redaktora, który powinien zweryfikować naszą poprawkę, lub dajemy wyjaśniający przypis.
  • zaproponowanie przypisów rzeczowych (niekiedy tę rolę przejmuje redaktor lub konsultant).
  • wykonanie korekty autorskiej, czyli odniesienie się w czytelny i jednoznaczny sposób do propozycji redaktora, wprowadzenie wszelkich koniecznych uzupełnień i poprawek, uzgodnienie z redaktorem ostatecznej wersji, uwzględnienie poprawek konsultanta.
  • uprzejmą i rzeczową współpracę ze wszystkimi współpracownikami.

Do zadań tłumacza nie należy to, co nie jest zawarte w umowie, a zwłaszcza:

  • akceptacja (w ramach korekty autorskiej) redakcji nieczytelnej (nieczytelny charakter pisma na wydruku lub niewidoczne poprawki na pliku), wyraźnie niestarannej lub niekompetentnej. Sposobu wykonania redakcji nie określa ani prawo autorskie, ani zazwyczaj umowa, ale zgodnie z dobrą praktyką wydawniczą i w interesie obu stron poprawki redaktora powinny być czytelne, uzasadnione merytorycznie i jednoznaczne. Jeśli poprawki redaktora są rażąco nieczytelne, niejasne lub wręcz szkodliwe dla tekstu (redaktor generuje błędy), tłumacz ma prawo odrzucić redakcję i zażądać wykonania jej ponownie.
  • nanoszenie na plik poprawek redaktora/korektora, jeśli redakcja lub korekta zostały wykonane na papierze. Tym zajmuje się zwykle redaktor techniczny lub specjalna osoba od nanoszenia poprawek.
  • wyłapywanie poprawek redaktora (np. za pomocą porównywania plików), jeśli redakcja została wprowadzona „na czysto” i poprawki nie są widoczne. Jest to niezgodne z prawem autorskim – tłumacz musi mieć możliwość wykonania korekty autorskiej, a więc odniesienia się do poprawek redakcji. Poprawki powinny być widoczne na papierze lub na pliku.
  • kolacjonowanie tekstu, jeśli w trakcie tłumaczenia lub po złożeniu przekładu okazało się, że tymczasem autor dostarczył nowszą wersję. Tłumacz może się podjąć tego zadania, ale nie w ramach pierwotnego honorarium.
  • prace edytorskie, np. przerabianie przypisów z dolnych na końcowe lub odwrotnie, jeśli w trakcie pracy nad tekstem wydawcy zmieniła się koncepcja, tworzenie od zera indeksu, opatrzenie indeksu numerami stron (tłumacz powinien przełożyć indeks rzeczowy, zgodnie z ustaleniami z wydawcą, ale nie jest jego obowiązkiem wstawienie paginacji zgodnej z ostatecznym składem tekstu), wyszukiwanie materiału ilustracyjnego, wykonanie korekty składu.
  • szukanie konsultanta i płacenie za jego pracę – jeśli mamy np. znajomego sumerologa, który w ramach przysługi sprawdzi nam kilka detali, to świetnie. Ale jeśli konieczna jest całościowa konsultacja merytoryczna książki, znalezienie konsultanta i zawarcie z nim umowy należy do wydawcy. Tłumacz może najwyżej podsunąć kandydatury.
  • rozwiązywanie konfliktów z redaktorem, korektorem, konsultantem – naszym obowiązkiem jest fachowość, szacunek i uprzejmość, ale rola mediatora należy do wydawcy.

 

ŹRÓDŁO: STOWARZYSZENIE TŁUMACZY LITERATURY, http://stl.org.pl/

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s